*Ludmiła*
Szłam do domu, ale na mojej drodze musiał pojawić się Andres - zakochał się we mnie.
- Cześć Lu - ustał przede mną i dziwnie się uśmiechał.
- Dla Ciebie Ludmiła idioto - przekręciłam oczami i chciałam iść dalej, ale Andres dalej za mną szedł.
- Zostawisz mnie w końcu?! - podniosłam ton głosu, i przez przypadek uderzyłam chłopaka torebką.
- Sorry...
- Ał! Pa Lu!
- Dla Ciebie Ludmiła pacanie... Debil... - mruknęłam pod nosem i poszłam dalej. Gdy już chciałam otworzyć drzwi usłyszałam głos Violetty.
- Lu, Clari jest w Buenos Aires - głośniej wyszeptał.
- A co ja mam do tego?
- To była Diego, a on jest z Fran a nie z tą. Jasne?!
- Okej - weszłam do domu.
środa, 30 grudnia 2015
sobota, 26 grudnia 2015
Rozdział 6
*Diego*
- Franceska?... Niee... To... To niemożliwe... - powiedziałem, rozglądając się wokół. Przy recepcji, w poczekalni, na sali segregacji... Nigdzie jej nie było . To znowu mój wymysł. Niestety, ona odeszła. Nagle zobaczyłem przy barku jakąś dziewczynę... Znajoma sukienka, znajoma fryzura... Fran?! Szybko tam podbiegłem. Zanim wszedłem do pomieszczenia, usłyszałem znajome głosy. Głosy Fran i Ludmiły. Postanowiłem posłuchać trochę ich rozmowy. Schowałem się za śmietnikiem (super, nie?) i wychyliłem głowę.
- Franceska?... Niee... To... To niemożliwe... - powiedziałem, rozglądając się wokół. Przy recepcji, w poczekalni, na sali segregacji... Nigdzie jej nie było . To znowu mój wymysł. Niestety, ona odeszła. Nagle zobaczyłem przy barku jakąś dziewczynę... Znajoma sukienka, znajoma fryzura... Fran?! Szybko tam podbiegłem. Zanim wszedłem do pomieszczenia, usłyszałem znajome głosy. Głosy Fran i Ludmiły. Postanowiłem posłuchać trochę ich rozmowy. Schowałem się za śmietnikiem (super, nie?) i wychyliłem głowę.
Rozdział 5
*Violetta*
W mojej głowie były tylko najgorsze scenariusze. Chodziłam w tą i z powrotem, obgryzałam paznokcie, no martwiłam się o przyjaciółkę. Miałam rację, że ten cały Traveli zrobi coś Francesce, i co? Przez tego pajaca stracę przyjaciółkę, Diego pierwszą prawdziwą miłość...
W pewnym momencie drzwi sali powoli i spokojnie się otworzyły, zza nich wyszedł jeden z lekarzy.
- Czy ktoś z was jest rodziną panny Francescy? - zapytał. Niepewnie podeszłam do mężczyzny i powiedziałam że jestem jej kuzynką. Tak, skłamałam, ale nie było innego wyjścia. Lekarz powiedział mi o stanie zdrowia Fran, że z nią wszystko dobrze, operacja przebiegła po myśli. Przewieziono Fran do innej sali. Diego tak samo jak ja musiał kłamać, ale ważniejsza jest Fran.
sobota, 19 grudnia 2015
Rozdział 4
*Diego*
5 minut po moim telefonie pogotowie było już na miejscu. Z czerwonymi oczami i drętwymi od płaczu policzkami patrzyłem, jak krzyczą jeden na drugiego i reanimują moją Fran. Wodziłem wzrokiem za ich rękami, którymi próbowali opatrzyć pole wokół rany ciętej. Jeden z lekarzy podszedł do mnie i zaczął mnie pytać o różne rzeczy typu jej wiek, miejsce zamieszkania, numer do rodziców, szkoła itd.
- A co z tym nożem?! - zapytałem z widocznym strachem w oczach.
- Na wyjęcie tego noża trzeba będzie poczekać. Jeśli wyjmiemy go teraz, dojdzie do krwotoku wewnętrznego, który w tych warunkach jest niemożliwy do zatamowania. Zrobić to będzie można dopiero w szpitalu. No, chłopaki, na nosze z nią! Szybko do karetki! - zaczął wołać i podszedł do Fran, która zaczęła się rzucać po kanapie. Była wciąż nieprzytomna. Kiedy ją wynosili, nie mogłem się powstrzymać i wbiegłem do karetki.
5 minut po moim telefonie pogotowie było już na miejscu. Z czerwonymi oczami i drętwymi od płaczu policzkami patrzyłem, jak krzyczą jeden na drugiego i reanimują moją Fran. Wodziłem wzrokiem za ich rękami, którymi próbowali opatrzyć pole wokół rany ciętej. Jeden z lekarzy podszedł do mnie i zaczął mnie pytać o różne rzeczy typu jej wiek, miejsce zamieszkania, numer do rodziców, szkoła itd.
- A co z tym nożem?! - zapytałem z widocznym strachem w oczach.
- Na wyjęcie tego noża trzeba będzie poczekać. Jeśli wyjmiemy go teraz, dojdzie do krwotoku wewnętrznego, który w tych warunkach jest niemożliwy do zatamowania. Zrobić to będzie można dopiero w szpitalu. No, chłopaki, na nosze z nią! Szybko do karetki! - zaczął wołać i podszedł do Fran, która zaczęła się rzucać po kanapie. Była wciąż nieprzytomna. Kiedy ją wynosili, nie mogłem się powstrzymać i wbiegłem do karetki.
środa, 16 grudnia 2015
Rozdział 3
Następnego dnia
*Leon*
Nadal zastanawiałem się nad tamtą rozmową blondyny i Diego, musiałem pogadać o tym z Violettą. Ona zna Diego prawie od zawsze. Wziąłem do ręki telefon i szukałem numeru Violetty.
V:Leon! Jest sobota rano! Co, spać nie możesz?
L:Możemy się spotkać w parku niedaleko twojego domu?
V:Dobra będę za godzinę.
Rozłączyłem się szybko.
*Leon*
Nadal zastanawiałem się nad tamtą rozmową blondyny i Diego, musiałem pogadać o tym z Violettą. Ona zna Diego prawie od zawsze. Wziąłem do ręki telefon i szukałem numeru Violetty.
V:Leon! Jest sobota rano! Co, spać nie możesz?
L:Możemy się spotkać w parku niedaleko twojego domu?
V:Dobra będę za godzinę.
Rozłączyłem się szybko.
sobota, 12 grudnia 2015
Rozdział 2
*Violetta*
Dlaczego Diego nie chciał mi nic powiedzieć?! Przecież widać że między nim a Fran coś iskrzy. Chciałam się dowiedzieć, co się między nimi dzieje. Wzięłam telefon i wybrałam numer do Fran.
- Halo? Fran? - powiedziałam, gdy moja przyjaciółka odebrała telefon.
- Co się stało?
- Chcę wiedzieć, co jest między tobą a Diego.
- Co?! Po co ci ta wiedza? Ja mu tylko dałam mój numer telefonu. Daj spokój - powiedziała Fran ze zdenerwowaniem.
Dlaczego Diego nie chciał mi nic powiedzieć?! Przecież widać że między nim a Fran coś iskrzy. Chciałam się dowiedzieć, co się między nimi dzieje. Wzięłam telefon i wybrałam numer do Fran.
- Halo? Fran? - powiedziałam, gdy moja przyjaciółka odebrała telefon.
- Co się stało?
- Chcę wiedzieć, co jest między tobą a Diego.
- Co?! Po co ci ta wiedza? Ja mu tylko dałam mój numer telefonu. Daj spokój - powiedziała Fran ze zdenerwowaniem.
piątek, 11 grudnia 2015
Rozdział 1
*Francesca*
Kolejny szary dzień. Pewnie znów Violka będzie łazić za mną i mówić żebym zarwała z Marco, że on kiedyś mi coś zrobi. Czasami te jej gadanie bywało uciążliwe i często miałam jej dosyć, tak samo jak jej przyjaciela Leona. Jak mogłam przyjaźnić się z taką dwójką frajerów? Dziś postanowiłam zostać w domu, ale coś ciągnęło mnie na strych. Tata zawsze zamykał go od śmierci mamy. Po 5 minutach znudziło mnie siedzenie w domu i postanowiłam przejść się po okolicy. Założyłam moją ulubioną czarną, skórzaną kurtkę i wyszłam zamykając dom na klucz. Po przejściu kilku ulic usłyszałam czyjś śpiew. Gdy skręciłam w jedną z ulic, zobaczyłam wysokiego bruneta, Violkę i Ludmiłę. Chłopak ma piękny głos. Podeszłam do nich i dołączyłam się do śpiewania. Blondyna i Violka bardzo się zdziwiły, a chłopak uśmiechał się w moją stronę, ja ten uśmiech odwzajemniałam. Dziewczyny zostawiły mnie i chłopaka samych. Chłopak skończył śpiewać i popatrzył na mnie.
Kolejny szary dzień. Pewnie znów Violka będzie łazić za mną i mówić żebym zarwała z Marco, że on kiedyś mi coś zrobi. Czasami te jej gadanie bywało uciążliwe i często miałam jej dosyć, tak samo jak jej przyjaciela Leona. Jak mogłam przyjaźnić się z taką dwójką frajerów? Dziś postanowiłam zostać w domu, ale coś ciągnęło mnie na strych. Tata zawsze zamykał go od śmierci mamy. Po 5 minutach znudziło mnie siedzenie w domu i postanowiłam przejść się po okolicy. Założyłam moją ulubioną czarną, skórzaną kurtkę i wyszłam zamykając dom na klucz. Po przejściu kilku ulic usłyszałam czyjś śpiew. Gdy skręciłam w jedną z ulic, zobaczyłam wysokiego bruneta, Violkę i Ludmiłę. Chłopak ma piękny głos. Podeszłam do nich i dołączyłam się do śpiewania. Blondyna i Violka bardzo się zdziwiły, a chłopak uśmiechał się w moją stronę, ja ten uśmiech odwzajemniałam. Dziewczyny zostawiły mnie i chłopaka samych. Chłopak skończył śpiewać i popatrzył na mnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)