*Diego*
- Franceska?... Niee... To... To niemożliwe... - powiedziałem, rozglądając się wokół. Przy recepcji, w poczekalni, na sali segregacji... Nigdzie jej nie było . To znowu mój wymysł. Niestety, ona odeszła. Nagle zobaczyłem przy barku jakąś dziewczynę... Znajoma sukienka, znajoma fryzura... Fran?! Szybko tam podbiegłem. Zanim wszedłem do pomieszczenia, usłyszałem znajome głosy. Głosy Fran i Ludmiły. Postanowiłem posłuchać trochę ich rozmowy. Schowałem się za śmietnikiem (super, nie?) i wychyliłem głowę.
- Ludmiła, mówiłam ci, plan się powiódł. Teraz pieniądze!
- Poczekaj... Mówiłaś, że pieniądze będziesz chciała wziąć, kiedy Diego już sobie pójdzie, a widziałam go jeszcze przed chwilą, za śmietnikiem...
- Ale nie! Daj mi te pieniądze. Nie chcę go ranić... Nie chcę , żeby cierpiał. Chcę żeby wiedział, że ja żyję, dlatego się odezwałam...
- No, hej laski! Co tam? Plan się udał? - usłyszałem kolejny znajomy głos. To był głos lekarza prowadzącego Francescy.
- Takk... Ale mam zamiar powiedzieć Diego prawdę. Nie mogę żyć ze świadomością, że on, taki kochany... myśli, że nie żyję... - powiedziała Fran ze smutkiem.
- Czyś ty zgłupiała do reszty?! - wrzasnął lekarz, siadając przy stoliku.
- Nie... Po prostu nie chcę, żeby cierpiał.
- Nie no, to niemożliwe! Jak tak możesz?! Pieniędzy nie będzie.
- No to trudno... Ludmiła! Mówiłaś, że gdzie go widziałaś?
- Za śmietnikiem...
- Dobra, idę mu to powiedzieć
- Wszystko słyszałem! - krzyknąłem, dalej siedząc za śmietnikiem. Zobaczyłem zbliżający się cień, a po chwili z barku wyszła Fran i klęknęła przy mnie.
*Ludmiła*
No to teraz się zacznie! Nie no, muszę to zobaczyć! Wyszłam z barku wyjściem z drugiej strony i ukryłam się za rogiem korytarza. (od aut. spójrzcie, jak wygląda plan ,,szpitala". Ten szpital wygląda tak samo :3).
*Francesca*
Słuchałam Diego, jego opowieści, jak to strasznie się bał, martwił... Rozumiałam go i było mi wstyd. Jaka ja byłam głupia, że dałam się w to wciągnąć! No, to z nożem to nie było planowane, ale to, że umieram... Strasznie mi głupio. Kiedy Diego skończył się wyżalać, zbliżyłam się do niego i złożyłam pocałunek na ścierpłych od słowotoku ustach.
- Kocham Cię... - powiedziałam i odeszłam w stronę łazienki. Diego pobiegł za mną i pocałował mnie bardzo namiętnie, po czym weszliśmy razem do kabiny i się zaczęło... Nie wiem, kiedy się zaczęło ani kiedy się skończyło. Nie wiem, czemu się na to zgodziłam..
.
Hej! Tu ja, Ala :D Jak wam się podoba taki zwrot akcji?
Tia... zboczuszek jestem xD
CZYTASZ+KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
Świetny , cudny :*
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta i zapraszam do mnie :*
Dzięki :* Zajrzę :D
UsuńAla