*Violetta*
Diego zadzwonił do mnie i powiedział mi o ciąży Francescy. Ja zadzwoniłam do Leona, on do Cami, Cami do Brodueya, Broduey do Andersa, a Andres znowu do mnie. W niecałe dziesięć minut wszyscy już wiedzieli o dziecku. Gdy łańcuszek szedł dalej, ja zadzwoniłam do Fran.
- Co wy tak właściwie zrobiliście? Nie za wcześnie?
- Boże, ty też?! - zawołała i się rozłączyła.
- No... To... Pa... - szepnęłam i odłożyłam słuchawkę.
Fran jak zwykle pokazuje, że jest od nas młodsza i ma prawo do wszystkiego. Zadzwoniłam do Leona.
- Przyjedź. Tu. Natychmiast.
- Nie mogę. Jestem u Diego. Francesca zamknęła się w łazience i płacze.
- Dobra, to ja pojadę do was - powiedziałam i niechętnie wstałam z kanapy. Wskoczyłam na rower i pojechałam w stronę domu Diego.
W tym samym czasie
*Francesca*
Zamknęłam się w łazience i zaczęłam płakać. Wszyscy myślą, że zwariowaliśmy z Diego. No dobra, to nie tak miało być, ale skoro już się stało, to trzeba to zaakceptować. Nikt nie potrafi tego zrozumieć?! Nie wiem, co robić. Wzięłam do ręki mydło i próbowałam się nim ciąć. Zapomniałam, że to tylko głupi żart kręcący się w internecie. Po chwili jednak wzięłam do ręki nożyczki. Przyłożyłam do ręki i przeciągnęłam po nadgarstku.
*Diego*
Postanowiłem nie czekać na Violettę i poszedłem do łazienki.
- Fran! Otwórz drzwi! - wrzasnąłem, jednak nie doczekałem się odpowiedzi. Wziąłem wsuwkę mamy, która leżała na stoliku w korytarzu i przekręciłem w zamku. Otworzyłem drzwi.
- Francesca! - wrzasnąłem podchodząc do umywalki. Wziąłem nieprzytomną dziewczynę na ręce i wyszedłem z łazienki.
- Co się dzieje? - zapytał Leon z przerażeniem przyglądając się Fran.
- Pocięła się! Dzwoń po karetkę! - wrzasnąłem przez łzy. Pocałowałem Fran w czoło.
20 minut później
My w szpitalu. Leon wystraszony. Violetta załamana. Ja zrozpaczony. Francesca operowana. Mogło być lepiej?
Diego zadzwonił do mnie i powiedział mi o ciąży Francescy. Ja zadzwoniłam do Leona, on do Cami, Cami do Brodueya, Broduey do Andersa, a Andres znowu do mnie. W niecałe dziesięć minut wszyscy już wiedzieli o dziecku. Gdy łańcuszek szedł dalej, ja zadzwoniłam do Fran.
- Co wy tak właściwie zrobiliście? Nie za wcześnie?
- Boże, ty też?! - zawołała i się rozłączyła.
- No... To... Pa... - szepnęłam i odłożyłam słuchawkę.
Fran jak zwykle pokazuje, że jest od nas młodsza i ma prawo do wszystkiego. Zadzwoniłam do Leona.
- Przyjedź. Tu. Natychmiast.
- Nie mogę. Jestem u Diego. Francesca zamknęła się w łazience i płacze.
- Dobra, to ja pojadę do was - powiedziałam i niechętnie wstałam z kanapy. Wskoczyłam na rower i pojechałam w stronę domu Diego.
W tym samym czasie
*Francesca*
Zamknęłam się w łazience i zaczęłam płakać. Wszyscy myślą, że zwariowaliśmy z Diego. No dobra, to nie tak miało być, ale skoro już się stało, to trzeba to zaakceptować. Nikt nie potrafi tego zrozumieć?! Nie wiem, co robić. Wzięłam do ręki mydło i próbowałam się nim ciąć. Zapomniałam, że to tylko głupi żart kręcący się w internecie. Po chwili jednak wzięłam do ręki nożyczki. Przyłożyłam do ręki i przeciągnęłam po nadgarstku.
*Diego*
Postanowiłem nie czekać na Violettę i poszedłem do łazienki.
- Fran! Otwórz drzwi! - wrzasnąłem, jednak nie doczekałem się odpowiedzi. Wziąłem wsuwkę mamy, która leżała na stoliku w korytarzu i przekręciłem w zamku. Otworzyłem drzwi.
- Francesca! - wrzasnąłem podchodząc do umywalki. Wziąłem nieprzytomną dziewczynę na ręce i wyszedłem z łazienki.
- Co się dzieje? - zapytał Leon z przerażeniem przyglądając się Fran.
- Pocięła się! Dzwoń po karetkę! - wrzasnąłem przez łzy. Pocałowałem Fran w czoło.
20 minut później
My w szpitalu. Leon wystraszony. Violetta załamana. Ja zrozpaczony. Francesca operowana. Mogło być lepiej?
Hej! Tu ja, Ala :D
Wreszcie mogę wrócić do
pisania!!! Blogger odmawiał mi
współpracy, ale postanowił
odpuścić ;)
Pozdrawiam :*
CZYTASZ+KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
Wreszcie mogę wrócić do
pisania!!! Blogger odmawiał mi
współpracy, ale postanowił
odpuścić ;)
Pozdrawiam :*
CZYTASZ+KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
Świetny rozdział.
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że następny pojawi się szybciej.
Pozdrawiam
Klarisek
Zapraszam do mnie
http://opowiadania-klarisa.blogspot.com/