środa, 6 stycznia 2016

Rozdział 9

*Francecsa*
Siedziałam na parapecie w moim pokoju. Patrzyłam na piękne, nocne niebo, rozmyślałam nad tym, że mogę być wreszcie szczęśliwa, ale musiałam dać się zmanipulować Ludmile. Na całe szczęście mam przy sobie Diego, ale.. ale czy nie jestem tylko laską na przelot? Może innym też tak często mówił, że je kocha najmocniej na świecie i nigdy nie zostawi? Po kilku dniach zostawi mnie dla innej, chyba tego teraz się najbardziej obawiam. Myślałam tak jeszcze z pół godziny, lecz to przerwał mój telefon... Oczywiście dzwonił Diego.



D: Cześć, nie obudziłem Cię?
F: Nie, a ty co? Spać nie możesz?
D: Ludmiła spać nie daje, cały czas nawija przez telefon.
F: Hahaha.Serio?!
D: Serio
Rozmawialiśmy długo ale przerwał mi tata.
- Z kim tak rozmawiałaś?..
- Eeee... z nikim ważnym..
- Chłopak? - domyślał się tata.
- Może?... - odpowiedziałam pytaniem na pytanie z nieśmiałym uśmiechem.
- A poznam go kiedyś?
- Tak...
- Dobrze się czujesz po wyjściu ze szpitala?
- Tak, dobrze... - odpowiedziałam.
- Śpij dobrze - powiedział, podchodząc do mnie i pocałował mnie w czoło, po czym wyszedł z pokoju. Położyłam telefon na szafce nocnej obok łóżka i poszłam spać.

Następnego dnia
*Francesca*
Wstałam dosyć późno, około 10. Podeszłam do szafy i zaczęłam w niej grzebać. Zalazłam tam czerwony sweter w niebieskie serduszka i granatową sukienkę w białe kropki. Ubrałam to na siebie, zrobiłam makijaż, uczesałam włosy, założyłam szarą opaskę z kolokatorką, założyłam buty i wyszłam. Wychodząc uderzyłam drzwiami Diego.
- Przepraszam - powiedziałam z zawstydzeniem.
- Nic się nie stało, nie umieram - zaśmiał się. Ahh, on i jego głupi humor...
- Nie wspominajmy o tym - lekko się zasmuciłam, ale Diego mocno mnie przytulił i pocałował. zrobiło mi się dobrze, bo wiedziałam, że mam kogoś na kim mogę polegać.
- Czyli to ten twój chłopak? - usłyszałam głos mojego taty. Podszedł do nas i przyglądał się nam obojgu bardzo surowo.
- Czy coś jest złego w tym, że mam chłopaka?- zapytałam taty. On na to tytanie pokręcił głową i wrócił do domu. Ja i Diego poszliśmy na spacer. Kocham spacerować i chodzić bez sensu, nawet nie wiem dlaczego. Długo i długo tak chodziliśmy. W końcu poszliśmy do domu Diego.
Siedzieliśmy sobie na kanapie wtuleni w siebie. Oglądaliśmy jakieś filmy, później graliśmy w gry na konsoli, zawsze przegrywałam, a on się ze mnie śmiał i przytulał na pocieszenie. Diego dostawał poduszką w twarz. Była masa śmiechu, ale nasze wygłupy przerwał dzwonek do drzwi za którymi stała Violetta.
Coś tam chciała i sobie poszła. Gdy mój książę  skończył rozmawiać z Violettą, poszedł po coś do pokoju na końcu korytarza, a ja poszłam za nim. Oboje usiedliśmy na łóżku, a on wziął gitarę i zaczął coś po cichutku  brzdąkać. Diego odłożył gitarę i położył się, a ja zasnęłam wtulona w niego.

*Ludmiła*
Ja i rodzice wróciliśmy z zakupów. Gdy weszłam zobaczyć co robi Diego zobaczyłam jak przytula się z Francecsą na łóżku w swoim pokoju.Było to słodkie, ale i tak powiedziałam to rodzicom. Mama wpadła w szał gdy tylko o tym usłyszała. Wiedziałam, że zacznie się wielka awantura, a jak zobaczyła Fran i Diego nic nie powiedziała,  Zgasiła światło w pokoju i zamknęła drzwi.
- Mamo! Ale dlaczego nie opieprzyłaś Diego za to, że tuli się z jakąś głupią lafiryndą na łóżku? - zapytałam zbyt pewna siebie. Mama ze złością popatrzyła się na mnie. 
- Młoda panno tylko nie takie słowa, a twój brat ma swoje życie - odpowiedziała zdenerwowana - A teraz idź do swojego pokoju! - dodała i odeszła ze złością.
- Twój brat ma własne życie - przedrzeźniałam mamę pod nosem. Jeszcze na chwilę weszłam do pokoju brata i patrzyłam się na tą słodką zakochaną parę.


####################################################
Tak, dziś tylko Diecesca. W następnym rozdziale powinno być
więcej Leonetty. Z rozdziału jestem dumna i.. co jeszcze mam
napisać. Czekajcie do soboty:D
Nata
CZYTASZ+KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz