sobota, 2 stycznia 2016

Rozdział 8

*Violetta*
- Ale ty... Ty tam... Tu... Hę?!
- Tak, jestem tu...
- Ale... Ty żyjesz?! Przecież... Pisk tej... Ogromnej maszyny i... Diego... Taki załamany... On o tym wie?!
- Tak... Wie...
- Ale... Jak mogłaś to zrobić?! Jak mogłaś tak nas zasmucić, załamać... Nie wierzę, że moja przyjaciółka była w stanie coś takiego zrobić...
- Ja też nie wierzę... Myślę, że czułam się wtedy jak naćpana i nie kontaktowałam, no a Ludmiła zaproponowała mi tyle pieniędzy...
- Co?! Ludmiła?! Nie no, nie chcę tego słuchać! Leon, idziemy! - krzyknęłam, złapałam Leona za rękę i pociągnęłam za sobą.
*Francesca*



Nie wierzę... Dlaczego ja dałam się w to wciągnąć?! Dlaczego ja chciałam tyle pieniędzy? Przez taką głupotę straciłam przyjaciółkę, no i możliwe, że straciłam ukochanego. Nie wiedziałam, że może tak cierpieć... Myślałam, że jestem dla niego tylko kolejną przelotną laską... Ale to coś więcej... Musiałam się uspokoić i przemyśleć to wszystko. Ruszyłam w stronę ławek pod szpitalem i usiadłam na jednej z nich. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo zraniłam moich bliskich.
*Diego*
Gdzie ona jest?! Szukam jej już pół godziny! Może jest zdenerwowana tym, co się stało... Nie powinienem tak szaleć... Muszę ją znaleźć! Wyszedłem przed szpital i ujrzałem ją... Płakała. Domyśliłem się, że chodzi o łazienkę. Podbiegłem do niej i usiadłem na ławce.
- Fran... Nie płacz... To w łazience to moja wina...
- Ale to nie o to chodzi... Przez moją głupotę straciłam przyjaciółkę i... ukochanego...
- Fran, co ty gadasz?! Ja cię nie zostawię. Rozumiem, że nie za bardzo wtedy kontaktowałaś po operacji...
- Dziękuję! Kocham cię i nie wiem, co bym zrobiła, gdybym cię straciła! - powiedziała i rzuciła mi się na szyję.
- Spokojnie Fran! Uspokój się! Oddychaj! - powiedziałem przez śmiech i ją przytuliłem.
*Violetta*
Nie wierzę, że Fran mogła nas tak zranić. To była moja najlepsza przyjaciółka i nie sądziłam, że będzie zdolna do czegoś takiego. Była dopiero 20:00, a ja byłam już strasznie zmęczona. Postanowiłam położyć się spać. Morfeusz bardzo szybko zabrał mnie do swej krainy. Mój sen nie trwał jednak zbyt długo, bo śniły mi się sceny takie jak ugodzenie Fran nożem, pobyt w szpitalu, wyznanie prawdy... Obudziłam się z płaczem i wiercąc się spadłam z łóżka. Chwyciłam telefon, który leżał na szafce nocnej i wybrałam numer do Leona.
Hej! To ja, Ala To
pierwszy post w 2016
roku!!! Jak tam po
sylwestrze? Wiem, że ten
rozdział jest trochę krótki ale
to właśnie przez to
zamieszanie.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!
CZYTASZ+KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz