*Diego*
5 minut po moim telefonie pogotowie było już na miejscu. Z czerwonymi oczami i drętwymi od płaczu policzkami patrzyłem, jak krzyczą jeden na drugiego i reanimują moją Fran. Wodziłem wzrokiem za ich rękami, którymi próbowali opatrzyć pole wokół rany ciętej. Jeden z lekarzy podszedł do mnie i zaczął mnie pytać o różne rzeczy typu jej wiek, miejsce zamieszkania, numer do rodziców, szkoła itd.
- A co z tym nożem?! - zapytałem z widocznym strachem w oczach.
- Na wyjęcie tego noża trzeba będzie poczekać. Jeśli wyjmiemy go teraz, dojdzie do krwotoku wewnętrznego, który w tych warunkach jest niemożliwy do zatamowania. Zrobić to będzie można dopiero w szpitalu. No, chłopaki, na nosze z nią! Szybko do karetki! - zaczął wołać i podszedł do Fran, która zaczęła się rzucać po kanapie. Była wciąż nieprzytomna. Kiedy ją wynosili, nie mogłem się powstrzymać i wbiegłem do karetki.
- Chłopie! Co ty robisz?! Wyłaź stąd, natychmiast! - zawołał jeden z lekarzy.
- Nie wyjdę stąd! Muszę być z nią! Wszędzie! - zawołałem i odsunąłem się, aby zrobić drogę dla lekarzy z noszami.
- No dobra, siedź tam. Tylko nie wrzeszcz i jej nie ruszaj! - powiedział, po czym zamknął za noszami drzwi.
Patrzyłem na moją ukochaną ze łzami w oczach. Wyobrażałem sobie same najgorsze rzeczy. Nagle usłyszałem znajomy głos.
- Nie martw się, kochanie. Wszystko będzie w porządku - usłyszałem i zobaczyłem, jak nagle Fran wstaje z noszy i siada koło mnie. Dotknęła mojej ręki i cmoknęła mnie w policzek.
- Fran... Ja cię bardzo kocham... Proszę, nie odchodź... - powiedziałem, a lekarze spojrzeli na mnie jak na debila.
- Wszystko będzie w porządku... - powtórzyła i rozpłynęła się, zostawiając mnie zdezorientowanego i zrozpaczonego na siedzeniu.
*Violetta*
Dzwoniłam do Fran ze 30 razy, ale ona nie odbierała. Postanowiłam zadzwonić do Diego. Przecież on ciągle z nią gada, chodzi z nią wszędzie, na pewno wie, co się z nią dzieje. Złapałam za telefon i znalazłam jego numer. Wcisnęłam zieloną słuchawkę i ze strachem przyłożyłam telefon do ucha. Wyobrażałam sobie same najgorsze scenariusze.
- Halo?... - usłyszałam smętny głos w słuchawce.
- Diego? Co się stało? To coś z Fran? - zapytałam i pomyślałam, że te najgorsze scenariusze mogły się ziścić.
- Fran... Ona... Ma nóż w brzuchu...
- Co?! Jak to?! Jak to się stało?! - zapytałam z niedowierzaniem.
- Viola, po prostu... Przyjedź pod szpital obok studia... - powiedział i się rozłączył.
Postanowiłam zadzwonić do Leona. Ze łzami w oczach ledwo dostrzegałam telefon. Znalazłam jego numer i szybko przyłożyłam słuchawkę do ucha.
- Hal...
- Leon! Przyjedź pod mój dom! Szybko!
- Coś ci się stało?
- Nie mi tylko Fran! Przyjedź szybko! - krzyknęłam do telefonu i rozłączyłam się. Po chwili zobaczyłam samochód Leona. Gdy się zatrzymał, wskoczyłam do środka i krzyknęłam:
- Leon! Do szpitala! Szybko!
Leon nic nie mówiąc ruszył we wskazanym kierunku. Z piskiem opon zatrzymał się na parkingu pod szpitalem i otworzył drzwi. Ja zrobiłam to samo, wysiadłam i pobiegłam w kierunku wejścia. Za mną wbiegł Leon. Zobaczyłam Diego siedzącego przed jedną z sal operacyjnych.
- Diego! Jak to się stało?! - zapytałam ze łzami w oczach. Zanim usłyszałam odpowiedź, padłam na podłogę.
*Leon*
Ja dalej nie wiedziałem, co się stało Fran. Kiedy podszedłem do Violi i Diega, moja ukochana zemdlała. Podbiegłem do niej, wyciągnąłem ręce, a ona upadła na nie i się ocknęła.
- L.. Leonn... - wyjąkała, po czym wstała, otrzepała spódniczkę i usiadła na ławce.
- Nawet nie wiesz, jak się wystraszyłem, kiedy zobaczyłem, jak ci się oczy zakręciły...
- P... przepraszam... - powiedziała z zawstydzeniem i zrobiła mi miejsce na ławeczce. - Tak jest, kiedy się bardzo martwię i denerwuję jednocześnie.
Wszyscy zamilkliśmy i czekaliśmy z niecierpliwością na chociaż jeden odgłos z sali operacyjnej.
Hej, tu ja, Ala :D Mimo, że nie lubię Diego, to
Sama się popłakałam, kiedy to pisałam. Achh,
jakie to romantyczne :) Mam nadzieję, że wam
się podobało :D
CZYTASZ+KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
Świetny , naprawdę śliczny :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :))
Super blog!
OdpowiedzUsuńZostaw ślad po sobie u mnie, a będę tu częściej!
http:/leonetta-siempre-lv.blogspot.com
Zapraszam.
Życzę wesołych świąt i weny na kolejne rozdziały! ♡
Xoxo
Melloniasta:*
Dopiero teraz odpowiadam ale cóż, bywa... Zajrzałam :D Pozdrawiam :*
UsuńAla :D